Aktualności
O klubie
Kadra
Terminarz
Galeria
Linki
Kontakt

 

WE WTOREK MECZ OSTATNIEJ SZANSY

 

 

We wtorek mecz ostatniej szansy

 

Siatkarki Gedanii Żukowo uległy na własnym parkiecie Stali Mielec 0:3 (15:25, 25:27, 19:25). Tym samym w play-out gedanistki przegrywają już 0-3. Kolejna porażka oznaczać będzie dla podopiecznych Pawła Kramka degradację z PlusLigi Kobiet. We wtorek mecz w hali przy ul. Armii Krajowej rozpocznie się o godzinie 12.00. Dla kibiców wstęp bezpłatny


. GEDANIA: Pasznik, Plebanek zdobyła 11 punktów, Sachmacińska 2, Lizińczyk 5, Kurnikowska 12, Szymańska 10, Siwka (libero) oraz Jeromin, Kocemba 1, Rzepnikowska.

STAL: D.Wilk 5, A.Wilk 16, Wojcieska 13, Piątek 8, Ściurka 13, Mieszała 2, Durajczyk (libero).

Trener Kramek zaskoczył ustawieniem w dużej mierze z konieczności . Na rozegranie wróciła Aleksandra Pasznik, a Justyna Sachmacińska po raz pierwszy w tym sezonie zagrała jako środkowa bloku. Dwie inne zawodniczki na tej pozycji (Łozowska, Łysiak) pojechały z Kadrą Pomorza na eliminacje do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży.

- Małgosia Łysiak jest na antybiotykach i na ostatnim treningu zemdlała nam dwa razy, a praktycznie prosto z łóżka, po objawach grypy żołądkowej na mecz przyszła Natalia Kurnikowska. Cóż muszę postępować zgodnie z powiedzeniem "krawiec kraje, jak mu materii staje" - tłumaczył szkoleniowiec gedanistek.

Może dlatego w inauguracyjnym secie gospodynie wyszły bez wiary w powodzenie. Dlatego przegrały wysoko, mimo że statystyki mówiły, że w tej odsłonie miały lepsze przyjęcie od rywalek (46:33 w bardzo dobrym).

Mecz rozpoczął się od czterech punktów dla mielczanek. Gedanistki zbliżyły się na 5:7, a potem było już tylko gorzej. Po przerwie technicznej na siedem punktów Stali gospodynie odpowiedziały tylko jednym. Dziesięć punktów różnicy zrobiło się już przy 9:19.

W drugim secie na rozegraniu w "6" wyszła Małgorzata Jeromin, a przede wszystkim nasza drużyna przypomniała sobie, że każdy kolejny oddany set przybliża degradację i zaczęła walczyć.

Na pierwszą przerwę techniczną z korzystnym rezultatem zeszła jeszcze Stal (8:6), ale Gedania zdecydowanie zaatakowała od 10:13. Na konto miejscowych zapisano cztery punkty z rzędu. Prowadzenie udało się utrzymać do drugiej przerwy technicznej 16:15.

Minuta poza parkietem zdekoncentrowała gedanistki. Po powrocie na parkiet straciły trzy kolejne punkty, ale od 16:18 potrafiły odpowiedzieć czterema udanymi akcjami. Gdy było 23:20 dla gospodyń, wydawało się, że wyrównanie stanu meczu jest nieuchronne. Niestety, Gedania jakby przestraszyła się wygranej. Stal wyrównała na 23:23, a potem obroniła się jeszcze przed dwoma piłkami setowymi. Od wyniku 25:24 punktowały już tylko mielczanki.

- Dziewczyny czują swoją przewagę. Kwestią czasu jest tylko to, kiedy ją udowodnią na parkiecie. W Mielcu wygrały seta, w którym przegrywały nawet chyba 4:14. Teraz też nie było nerwów przy niekorzystnym wyniku, a chodziło tylko o właściwą koncentrację - tłumaczył Rafał Prus, trener Stali.

W trzecim secie od początku 1-2-punktową przewagę miała Stal. Gedania próbowała przejąć inicjatywę tuż przed drugą przerwą techniczną i zaraz po niej, gdy doprowadzała do wyrównania 15:15 i 17:17. Jednak od tego drugiego rezultatu trzy punkty z rzędu zapisały przyjezdne i już nie zmarnowały szansy na skończenie meczu po 70 minutach czystej gry.

Trener Prus dał hasło do szybkiego odwrotu z Żukowa, gdyż Stal od razu ruszyła do Sopotu, aby podglądać rywalki do meczów barażowych Trefla i TPS Rumia. Natomiast miejscowy szkoleniowiec nie ukrywał, że jego podopiecznym zabrakło dzisiaj: "umiejętności i zimnej krwi".

Zobacz galerię

[ Powrót ]