Aktualności
O klubie
Kadra
Terminarz
Galeria
Linki
Kontakt

 

WYGRANY SET WE WROCłAWIU

 

 

Wygrany set we Wrocławiu

 

Gedania Żukowo wygrała pierwszego seta w rozgrywkach PlusLigi Kobiet, a potem miała szansę nawet na drugiego, gdyż prowadziła 20:19. Niespodziewanie najlepiej punktującą w naszej drużynie była Małgorzata Lizińczyk, a bardzo dobrą zmianę dała Joanna Kocemba. Jednak na inauguracyjną zdobycz punktową przyjdzie podopiecznym Pawła Kramka jeszcze poczekać, gdyż o pierwszej i ostatniej partii w ich wykonaniu we Wrocławiu lepiej zapomnieć. Impel Gwardia pokonał gedanistki 3:1 (25:15, 19:25, 25:21, 25:10).


GWARDIA: Wołosz 2, Czerwińska 6, Sobolska 12, Czypiruk 8, Barańska 17, Efimienko 14, Krzos (libero) oraz Owczynnikowa 2, Jagiełło, Szafraniec.

GEDANIA: Jeromin 5, Kurnikowska 3, Łozowska 4, Lizińczyk 12, Plebanek 9, Szymańska 6, Siwka (libero) oraz Sachmacińska 3, Pasznik, Kocemba 5.

Gospodynie przystąpiły do gry bez swojej najlepszej siatkarki Katarzyny Mroczkowskiej. Niestety, w inauguracyjnym secie gedanistki nie potrafiły wykorzystać tej absencji. Nasza drużyna zaczęła wyraźnie tracić dystans od 4:6. Po pierwszej przerwie technicznej miejscowe zdobyły trzy punkty z rzędu (na 11:5), a na drugą schodziły przy wyniku 16:10.

W tym secie przyjezdne pogrążyła przede wszystkim fatalna skuteczność w ataku. Małgorzata Plebanek nie potrafiła skończyć żadnego z siedmiu, a Aleksandra Szymańska z sześciu zbić. Łączna skuteczność w ataku wynosiła wówczas zaledwie 19 procent! Natomiast gwardzistki doskonale radziły sobie z grą przez środek siatki. Zuzanna Efimienko i Dominika Sobolska zdobyły w tym secie 10 punktów.

W drugim secie trudno było spodziewać się przełomu. Gwardia rozpoczęła od 4:1, a potem poprawiła na 10:5. I dopiero wówczas gedanistki ruszyły do walki. Ich łupem padło sześć kolejnych akcji. Przełom nastąpił przy zagrywce Plebanek. Potem Małgosia przełamała się i w ataku, a dzielnie sekundowały jej Małgorzata Lizińczyk i wprowadzona z ławki przy 5:10 Joanna Kocemba. Natomiast Małgorzata Jeromin nie tylko dobrze rozgrywała, ale także punktowała blokami.

Od 10:10 do 15:15 trwało istne przeciąganie liny. Wreszcie Gedanii udało się przełamać rywalki i odskoczyć na 20:16. Pierwsza piłka setowa była dla naszej drużyny przy już 24:18. Partię, pierwszą w tym sezonie, udało się wygrać za drugim podejściem.

- Już w pierwszym secie dziewczyny wiedziały co mają grać, ale brakowało im pewności. Szkoda, że po wygraniu drugiej partii nie udało nam się pójść za ciosem i wygrać też trzeciego seta. W końcówce powinniśmy odejść na dwa punkty, ale na naszą niekorzyść pomylili się sędziowie. Potem gwardzistki konsekwentnie zagrywały na Plebanek, która była w pierwszej linii i nie mieliśmy komu zaatakować - relacjonuje trener Kramek.

W trzecim secie gedanistki znów oddały początek, gdyż przegrywały 3:8. Jednak kapitalnie zagrały się między pierwszą a drugą przerwą techniczną, osiągając przewagę 16:15. Potem było jeszcze 20:19 dla gedanistek i wspomniana akcja nieuznana na nasze konto, choć Plebanek atakowała po bloku. Gwardia zdobyła trzy punkty z rzędu, a od 22:21 nie przegrała już żadnej akcji.

- Trudno oceniać mecz, w którym można było wygrać dużo więcej, a skończyło się sromotną przegraną w czwartym secie. Stało się tak dlatego, gdyż nasze siatkarki najwyraźniej uznały, że to jest ich dzień. Zabrały na dużej fantazji zupełnie zapominając o konsekwencji w taktyce - dodaje szkoleniowiec gedanistek, którego podopieczne ostatnią odsłonę meczu rozpoczęły od 1:7.

Zobacz galerię

[ Powrót ]